Dom Fotografia Jak opublikować własną książkę

Jak opublikować własną książkę

20 min odczyt
0
0
41

Niezależnie od tego, czy chcesz znaleźć wydawcę, czy też jesteś zdecydowany samemu sfinansować druk, album ze zdjęciami może być świetnym sposobem, aby pokazać swoje prace całemu światu

Pomimo rozwoju cyfrowej technologii, dobrej jakości papier i druk wciąż mają nieodparty urok. Dla wielu osób zobaczenie swoich prac w klasycznej postaci – książce – stanowi spełnienie marzeń, jak zatem można pomóc się im urzeczywistnić?

Po pierwsze, należy gdzieś pokazać swoje zdjęcia. Julia Ruxton, fotoedytor w wydawnictwie książkowym Laurence King (laurenceking.com) wyjaśnia: „Jeśli nie opublikowałeś ich dotąd w jakimś onli-ne’owym banku zdjęć, warto umieścić je na stronach internetowych do udostępniania fotografii, takich jak Flickr, w niskiej rozdzielczości lub z wyłączaną opcją pobierania oraz opatrzyć je informacją „wszystkie prawa zastrzeżone® lub „wykorzystanie w celach komercyjnych wymaga zgody autora«. Flickr ma też kilka wariantów licencjonowania obrazów, z którymi warto się zapoznać”.

Opublikowanie swoich prac w takich serwisach daje profesjonalistom natychmiastowy dostęp do części Twojego portfolio – co jest dla nich najlepszym rozwiązaniem, gdy zechcą użyć jednego z Twoich zdjęć w projekcie, nad którym pracują. Internetowe banki zdjęć, takie jak iStock, Shutterstock i Dreamstime, pozwalają dotrzeć do potencjalnych klientów i szybko uzyskać pieniądze. „Serwisy tego typu znacznie upraszczają komercyjne wykorzystanie fotografii… i coraz częściej są pierwszym miejscem, od którego zarówno wydawcy, jak i instytucje rozpoczynają poszukiwania potrzebnych im obrazów” – mówi Ruxton.

„Stawki… ogólnie mówiąc, nie są szczególnie wysokie, ale jeśli fotoedytor musi wybrać pomiędzy dwoma zdjęciami takiej samej jakości – jednym tanim a drugim drogim -nie jest trudno odgadnąć, które z nich zostanie opublikowane. Z kolei im częściej Twoje prace są drukowane, tym częściej będą oglądane, a to oznacza, że potencjalnie mogą zostaną wykorzystane ponownie.”

W dłuższej perspektywie takie podejście może okazać się bardziej skuteczne, ponieważ wysyłanie swoich zdjęć bezpośrednio wydawcom nie jest zazwyczaj najlepszym rozwiązaniem. „Bardzo rzadko zdarza mi się choćby tylko spojrzeć na e-maile, jakie dostaję od indywidualnych fotografów”-przyznaje. „Otrzymuję ich dziesiątki dziennie i zazwyczaj nie mają one w danej chwili znaczenia, więc gdybym miała je wszystkie przeglądać, nigdy nie wykonałabym swojej pracy. Jest dużo bardziej prawdopodobne, że sięgnę po czyjeś zdjęcie opublikowane gdzieś w Internecie, o ile tylko łatwo jest przy nim znaleźć kontakt do autora”. Jeśli jednak, pomimo tego, masz zamiar rozsyłać swoje portfolio wydawcom, to Ruxton sugeruje: „Bądź pewien, że kierujesz je do wydawcy, który rzeczywiście zamieszcza tego typu obrazy. Po drugie, nie wysyłaj ogromnych załączników.”

 

REKLAMA

Polecamy busy do Niemiec: Busy Wrocław Niemcy

 

Tymczasem Michelle Dunn Marsh, założycielka platformy wydawniczej Minor Matters (minormattersbooks.com) i dyrektor wykonawczy PCNW, woli spotykać się z artystami twarzą w twarz. „Nie przyjmujemy zgłoszeń bezpośrednio od samych autorów. Chodzę na wernisaże do galerii, odwiedzam studia fotograficzne, biorę udział w przeglądach portfolio i słucham rekomendacji moich kolegów. Stworzenie książki we współpracy z autorem, a następnie jej wypromowanie wymaga olbrzymiego wysiłku i osobistego zaangażowania. A do tego, podobnie jak budowanie jakichkolwiek relacji wymaga poświęcenia mnóstwa czasu”.

Platforma Minor Matters wystartowała w 2013 r., łącząc tradycyjny model przedsprzedaży z zamawianiem publikacji online.

„Zaproponowaliśmy stałą cenę w wysokości 50 dolarów, pod warunkiem, że w określonym przedziale czasu album zostanie zamówiony (i opłacony) przez co najmniej 500 osób, dzięki czemu możemy rozpocząć druk”.

Marsh kontynuuje: „Wiemy, że istnieje wielu kreatywnych ludzi, którzy chcieliby zobaczyć swoje prace w formie książkowej

i traktujemy to bardzo poważnie. Nie angażujemy się w setki projektów, lecz wybieramy najlepszych autorów, którym jesteśmy bardzo oddani.”

Każdy klient, który dokona przedpłaty, jest wymieniony w albumie. Po jego wydrukowaniu kopie są wysyłane najpierw do zamawiających; reszta jest sprzedawana na stronie Minor Matters i w wybranych sklepach. „Przygotowanie książki trwa długo, jest pracochłonne i kosztowne” – mówi Marsh – „ale efekt końcowy jest tego wart, bowiem publikacja taka z pewnością nas przetrwa, by móc inspirować przyszłe pokolenia”.

Książka
Książka

Wybór zawartości albumu wymaga starannego zaplanowania. W zależności od artysty, można skupić się na konkretnych projektach lub ukazaniu dorobku artystycznego. „Autor przeprowadza wstępną selekcję zdjęć, ja przeglądam je wraz z nim lub też dokonuję własnego wyboru oraz odsyłam im swoją propozycję do oceny i książka nabiera powoli formy” – wyjaśnia Marsh. „Zastanawiamy się wspólnie, kto mógłby być autorem wstępu czy komentarza, jaki tekst byłby najlepszym dodatkiem do fotografii, jaki format powinna mieć książka oraz jaką dobrać oprawę i rodzaj papieru – wiedząc, że mamy z góry ustalony budżet, cały czas szukamy kompromisu pomiędzy tymi wszystkimi elementami”.

Przed zabraniem się za wydanie własnego albumu, bardzo ważne jest, aby przemyśleć swój cel. Czy chcesz przedstawić cały dorobek czy tylko pojedyncze projekty? Czy zamierzasz stworzyć album do oglądania przy piciu kawy, czy też raczej ma być to praktyczny przewodnik prezentujący różne techniki fotografowania? Określenie tego na samym początku pozwala zastanowić się nad znaczeniem samej treści, rozważyć różne warianty druku i koszty poszczególnych składników procesu wydawniczego.

Chociaż znalezienie wydawcy ma swoje zalety, to samofinansowanie publikacji daje z kolei kilka ciekawych możliwości.

Serwisy internetowe, takie jak Blurb lub należące do Amazona Create-Space i Lulu, oferują różne rozwiązania, pozwalające znaleźć coś dla siebie, niezależne od wysokości budżetu. Możesz wybierać spośród wielu formatów, rodzajów papieru i sposobów oprawy. Na początku łatwo jest się poczuć zagubionym z powodu dużej liczby możliwości, lecz staranne planowanie i świadomość tego, kim jest docelowy odbiorca, pomoże Ci zdecydować, co jest w przypadku Twojej książki najważniejsze. Serwisy takie pozwalają również na udostępnianie gotowych książek w formie elektronicznej i ułatwiają ich dystrybucję, co może być prawdziwą pomocą, jeżeli faktycznie zależy Ci na tym, aby publikacja przyniosła Ci jakieś konkretne pieniądze. Wiele serwisów oferuje usługę druku na żądanie lub ma sklep internetowy, co jest świetnym rozwiązaniem, jeśli od początku do końca chcesz zajmować się wszystkim samemu.

Artysta i fotograf Józef D R OLeary (jdro.com) zdecydował się samodzielnie wydać swoją pierwszą książkę. Pieniądze na pokrycie kosztów produkcji zebrał na stronie Kickstarter, która pozwala gromadzić fundusze na realizację różnych pomysłów i przedsięwzięć z datków zwykłych ludzi. „Byłem kompletnie nieznany, więc wiedziałem, że trudno będzie mi znaleźć wydawcę dla mojej książki, ale nie chciałem z niej zrezygnować”.

Na początku, projekt OLeary’ego O mężczyznach i ich brodach (ofbeardsandmen.com) miał być jego sposobem poradzenia sobie z niezwykle trudnym okresem, jaki nastąpił w jego życiu w roku 2011 i 2012, kiedy to w wypadku samochodowym zginął jego brat, a on sam po wyniszczającej walce z boreliozą przez prawie pięć miesięcy musiał chodzić o kulach. Postanowił wówczas, że potrzebuje czegoś, na czym mógłby się skupić, by oderwać się od nieprzyjemnej codzienności. Zdecydował się wrócić do swojego hobby i rozpocząć studia fotograficzne.”

OLeary spędził następne dwa lata wykonując w swojej pracowni ponad 150 brodatym mężczyznom zdjęcia portretowe, które zamieścił w limitowanej edycji swojego albumu fotograficznego. W trakcie kampanii promocyjnej, dostępne były cztery różne wersje książki, w tym wydania w miękkiej i twardej okładce oraz spersonalizowana edycja z futerałem. „Wszystkie wydania miały dokładnie ten sam papier i sposób szycia” – mówi OLeary. „Różniły je od siebie jedynie okładki i metody produkcji, które zostały wykorzystane do wykonania każdej oprawy”.

Moje 22 lata doświadczenia w projektowaniu graficznym z pewnością się przydały.„Osobiście byłem w stanie nadzorować cały proces. Samodzielnie dokonałem odbioru druku wszystkich arkuszy, co zajęło w sumie 26 godzin. Udało mi się porozmawiać z introligatorami, którzy pozwolili mi pomóc sobie przy niektórych czynnościach, związanych z oprawą albumu. Spędziłem kilka dni składając obwoluty, opakowując książki folią termokurczliwą i wkładając je do pudeł, po to, by uczestniczyć w każdym z etapów powstawania albumu”.

Tymczasem kierowanie kampanią promocyjną wymaga dużo czasu, poświęcenia i aktywności w mediach społecznościowych, ale – jak wyjaśnia OLeary – „jeden z ludzi sportretowanych w książce pomógł mu zrobić film o jej publikacji, sfinansowanej za pośrednictwem Kickstartera. Zaprojektowałem i wydrukowałem kilka różnych ulotek reklamowych, które wysłałem do około 500 osób… i rozłożyłem w kawiarniach lub innych miejscach, które wydawały mi się miejscami odwiedzanymi przez właściwą grupę docelową.”

Akcja promocyjna albumu Of Beards and Men okazała się bardzo udana i przyniosła ponad 13 000 dolarów więcej od pierwotnie założonych kosztów na poziomie 27 000 dolarów. Jednakże po przeprojektowaniu książki i zwiększeniu liczby stron oraz opublikowanych portretów, koszty produkcji ostatecznie zamknęły się w kwocie poniżej 80 000 dolarów” – zdradza OLeary. Na przekroczenie budżetu duży wpływ miał wybór lokalnej drukarni, a niejednej z zagranicznych. „Mój projekt kosztował mnie znacznie więcej, niż założyłem. Rozmawiałem z przedstawicielami drukarni z Singapuru i Chin, które oferowały ceny niższe o prawie 45-: ale wysyłanie albumu do druku za granicę jest sprzeczne z wyznawanymi przeze mnie wartościami… Moim celem nie było w końcu zarobienie na tym projekcie, lecz wykonanie po prostu limitowanej edycji, pięknego dzieła sztuki”.

Tym, którzy myślą o własnej książce, OLeary przypomina „Spodziewaj się niespodziewanego. Postaraj się też zrozumieć, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Pamiętaj, by zatrudnić projektanta, który odpowiednio rozmieści zdjęcia w albumie, ponieważ szata graficzna książki nie może przytłaczać fotografii, lecz ma wzmacniać ich siłę wyrazu”.

Marsh dodaje:„Najlepszy efekt końcowy, jaki można uzyskać, wydając swoją książkę, to sprawić, by ktoś się w niej zakochał. Nie można zrobić ze swoją sztuką w życiu niczego bardziej istotnego. To kwestia chemii, wyczucia czasu, spontaniczności, zasobów i magii. Wielki fotograf Elliott Erwitt mówi, że jeśli za dużo gada się o magii, to można wszystko zepsuć. Jednak by tchnąć w książkę życie, jest ona niezbędna.”

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Fotografia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Z kraju i ze świata – wiadomości kryminalne

Najciemniej pod latarnią Przyszedł na komisariat złożyć zeznania. Wychodząc, zainteresował…